Zupa z maślanki. Dawna bieda zupa, która smakuje jak poezja
Otworzyłam lodówkę i od razu było wiadomo, że nie było w niej kiełbasy, białego sera, jajek, mleka, śledzi w majonezie, łososia, trufli, brie i dzika w śmietanie… Nie było niczego na ciekawsze gotowanie. Za to było światło. Zawsze jest światło. Czyli prąd jest. I była maślanka bo u mnie to działa tak, że na maślankę reaguję jak Roquefort do sera – koniecznie musi być. Ewentualnie kefir bądź kwasne mleko. Kiedy jednej z tych rzeczy nie ma w lodówce, to znaczy, że jestem chora!
Więc skoro nie znalazłam piętnastu rzeczy, które rzekomo są niezbędne do szczęścia 😉 ugotowałam zupę z maślanki. Taką dawną. Tak zwaną bieda zupę.
To jedno z tych dań, które zawsze wychodzą. Proste, aromatyczne i uczciwie sycące. I zaskakująco dobre. Dużo dobre.
Składniki (moja wersja bieda zupy)
– 1 litr maślanki
– ok. 500 ml wywaru z jarzyn
– płatki jaglane do zagęszczenia 2-3 łyzki wystarczy
– 2 cebule
– masło do smażenia
– czosnek, majeranek, lubczyk,sól, świeżo mielony czarny pieprz
Do podania
- ugotowane ziemniaki (1 kg), utłuczone na purée
- jajko ugotowane na twardo – jedno na osobę
Jak robię zupę z maślanki
Klasyka mówi tak:
na litr maślanki bierze się mniej więcej kilogram ziemniaków.
Ziemniaki się obiera, kroi jak komu wygodnie – w kostkę, w większą kostkę albo „na oko”. Zalewa wodą, tak żeby była centymetr ponad ziemniakami. Trochę soli. Gotuje się do miękkości. Potem dodaje się maślankę roztrzepaną z łyżką mąki, pieprz, sól do smaku.
Kto chce dorzuca majeranek, lubczyk albo czosnek.
Można jeszcze lekko podbić śmietaną.
I to już jest treściwa, uczciwa zupa.
Ale ja zrobiłam po swojemu.
Ziemniaki ugotowałam osobno i zrobiłam z nich purée.
Wywar z jarzyn: pół litra, prosty, miałam z dnia poprzedniego. Do niego dolałam litr maślanki. Zagęściłam płatkami jaglanymi, bo akurat były pod ręką. Dzięki temu zupa zrobiła się lekko złocista i miękka w smaku.
Doprawiłam majerankiem, czosnkiem i lubczykiem. A potem wszystko zmiksowałam, żeby było gładziutkie, bo tak uwielbiam.
Na patelni zeszkliłam cebulę na maśle.
Podaję tak:
– na dnie talerza porcja tłuczonych ziemniaków,
– na to drobno posiekane jajko na twardo,
– kilka chochelek zupy maślankowej,
– całość okraszona prażoną cebulką.
Na koniec grubo mielony, świeży pieprz.
I to jest dla mnie poezja smaku, która nazywa się bieda zupą.
Zupa z niczego, która daje wszystko.
Naprawdę z niczego można zrobić coś naprawdę dobrego.
Oczywiście zamiast maślanki można uzyć kefiru, mleka zsiadłego czy dowolnie mieszać wymienione.
Smacznego.
A może masz ochotę na coś ostrzejszego?
Jeśli poruszyły Cię moje słowa, rozbawiły lub posmakowały – otul mnie aromatem filiżanki kawy.
Porządki bywają początkiem przygód. Czasem coś oddaję, czasem coś puszczam w świat, żeby znalazło nowy dom. Zajrzyj – może właśnie u mnie czeka Twój drobiazg z historią.
Zajrzyj do mojej szafy na Vinted





