Jeśli porcelana, to wyłącznie taka

Papier pęka przy najlżejszym dotknięciu. Nie stawia oporu. Kruszy się w palcach jak coś, co zbyt długo leżało bez ruchu. Pachnie piwnicą, wilgocią, chłodem i kurzem, który przez lata uczy się cierpliwości. Odwijam go powoli, bo porcelana nie znosi pośpiechu. Każdy szelest brzmi głośniej, niż powinien.

Najpierw pojawia się złoto. Cienka linia na brzegu. Nie błyszczy nachalnie. Mieni się tylko wtedy, gdy światło trafi dokładnie tam, gdzie trzeba. Przesuwam palcem po krawędzi. Gładka. Chłodna. Zbyt lekka jak na coś, co przetrwało tyle lat.

Jest ich dwanaście. Równe. Takie same. I jedna mniejsza.

Zawsze ją widzę pierwszą.

Babcia stoi blisko. Zanim ją zobaczę, czuję zapach frezji i perfum „Być może”. Delikatny, świeży, trochę wilgotny. Taki, który zostaje w pamięci dłużej niż twarz. Pudełko jest przewiązane kokardą. Starannie. Jakby to nie był tylko prezent, ale obietnica, że trzeba będzie obchodzić się z nim uważnie.

Jej dłonie są szorstkie, spracowane, ciepłe mimo chłodu.  Skóra na nich pamięta więcej niż ona sama. Gdy podaje pudełko, robi to powoli. Palce na moment zatrzymują się na kartonie. Jakby sprawdzała, czy jestem gotowa.

– Ostrożnie – mówi cicho. Jej orzechowe oczy są pełne miłości.

Nie wiem jeszcze, co to znaczy. Wiem tylko, że się cieszę. Skaczę. Śmieję się. Dotykam porcelany po kolei, liczę filiżanki, przykładam tę najmniejszą do ust. Jest idealna. Lekka. Stworzona dokładnie na moją dłoń. Smaku jeszcze nie ma, ale jest wyraźne przeczucie, że kiedyś będzie.

Głos matki przecina powietrze krótko.

Bez wahania.

– Schować. Nie teraz.

 

Pudełko znika szybciej, niż zdążę zapamiętać wzór. Zostaje tylko dźwięk porcelany i cienka linia złota, która wraca do mnie później w snach, nie wiadomo skąd.

Stały blisko, a jednak poza zasięgiem dłoni…

Czas przechodzi obok. Nie zatrzymuje się. W tym czasie inne rzeczy są urzywane do końca.

Z dziewczynki robi się kobieta. Z kobiety matka. Dzieci uczą się wiązać buty, potem pisać swoje imiona. Przechodzą przez przedszkola, szkoły, egzaminy. Dostają dowody osobiste. Ja łapię pierwsze siwe włosy, pierwsze zmarszczki w lustrze. Dom zmienia rytm. Zmieniają się zapachy. Pory dnia. Tylko koty snują się pod nogami niczym wstęgi czasu.

Porcelana leży zamknięta. Nieruchoma. Kurz osiada na niej warstwa po warstwie. Papier wokół niej starzeje się szybciej niż ona. Karton mięknie. Litery bledną. Ktoś kiedyś dopisał adres:

Dla Edytki.

Jestem w domu. Zajęta czymś zupełnie zwyczajnym. Sypię karmę do misek. Głaszczę kota, który ociera się o nogę. Nie czekam na nikogo. Nie spodziewam się niczego. Już dawno przestałam czekać na cokolwiek.

Pukanie do drzwi wyrywa mnie z tego dnia. Krótkie. Konkretne. Prostuję się.; Otwieram.

W progu stoi mama. W rękach trzyma pudełko. Coś w czeluściach pamięci mi drga. Drga mi również serce.

– Weź – mówi – Zrób z tym, co chcesz.

Nie pytam. Biorę. Karton jest cięższy, niż pamiętam.

Otwieram pudełko powoli. Zapach piwnicy uderza pierwszy. Potem papier, który rozpada się przy dotyku. A pod nim znów złoto. Taki sam wzór. Taki sam cienki brzeg. Dwanaście równych filiżanek. Tylko ta jedna mniejsza skromniejsza jakby zawstydzona.

Sięgam po nią bez zastanowienia. Pasuje. Zawsze pasowała.

Nalewam wodę. Widzę, jak powoli się złoci. Jak herbata nabiera koloru. Jak zapach Earl Grey rozchodzi się po domu, cicho, konsekwentnie. Filiżanka robi się ciepła. Dłonie powoli przestają drżeć. Złoto łapie światło dokładnie tak, jak wtedy.

Porcelana wydaje krótki, czysty dźwięk, kiedy dotyka spodka. Ten sam, który zapamiętałam. Ten sam, który czekał. Pijąc ulubiony napój pod powiekami widzę ją. Orzechowe oczy, włosy upiete w kok, kwiecistą chustkę i dłonie. Szorstkie, spracowane i najdelikatniejsze na świecie.

Filiżanka.

Ta zawstydzona jest moja.

Zawsze była.

Inna niż wszystkie.

Herbatę dziś posłodzę łzami…

Jeśli porcelana, to wyłącznie taka

☕ Postaw mi kawę

Jeśli poruszyły Cię moje słowa, rozbawiły lub posmakowały – otul mnie aromatem filiżanki kawy.

Porządki bywają początkiem przygód. Czasem coś oddaję, czasem coś puszczam w świat, żeby znalazło nowy dom. Zajrzyj – może właśnie u mnie czeka Twój drobiazg z historią.

Zajrzyj do mojej szafy na Vinted

Odpowiedz

Please enter your comment!
Please enter your name here